• Wpisów:19
  • Średnio co: 188 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 04:44
  • Licznik odwiedzin:25 389 / 3764 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Odpowiedzcie mi proszę co jest lepsze orgazm w warszawie w ten weekend czy kilkanaście intensywnychza miesiąc w brukseli???
 

 
Dlaczego ludzie nie piszą już listów?
Brakuje mi czasów gdy z wypiekami na twarzy otwierałam korespondencję od zagranicznych przyjaciół.

Co mi po tych wszystkich emailach???

Słowa na papierze mają większą moc..

Bisous,

Arystokratka
 

 
Śmieję się do rozpuku...DennaRóża(Denny Rose) z prowincji chciała być chyba zabawna i spytała po co mi blog którego nikt nie czyta...no cóż moja droga,nie wszyscy robią coś dla własnych korzyści i lansu..niektórzy traktują blogi jako swoje dzienniki a nie przaśny odpust i prowadzą je dla siebie.

Powodzenia w zabawie w modę,może właściciel jakiegoś stoiska na wsiowym bazarku Cię wypatrzy albo zostaniesz "tipsiarą"...Good luck Honey!

Arystokratka
 

 
Co u was?
Jak tam minęły wakacje?

Moje były jak zawsze pełne słońca,zakupów,imprez i FACETÓW!!!

W wakacje przypomniałam sobie o istnieniu płci męskiej i cały czas intensywnie nadrabiam braki.

Od trzech tygodni żywię się wyłącznie w restauracjach,do domu wpadam by się wykąpać,przebrać ewentualnie przygotować coś do pracy.

Jestem bardzo podniecona pracując nad nowym projektem,przedsięwzięcie wystartuje lada dzień a ja jako cichy wspólnik będę odcinać kupony.

Wszystko układa się idealnie!!!

Chciałam zrobić porządek z moim blogiem niestety zapomniałam hasła na
www.gladka-arystokratka.blog.onet.pl
Popsuło mi to plan przeniesienia wszystkich notatek na jednego bloga i zmiany jego look'u.
Męczący jest ten bałagan.By odzyskać hasło będe musiała się baaardzooo nagimnastykować więc nie wiem czy jest sens..
Szkoda tylko tych wszystkich mejli od moich starych czytelników.

Cieszę się,że żyjemy w tak zglobalizowanym świecie,że istnieje Schengen,że samoloty posiadają klasę business.
Dzięki tym udogodnieniom mój ukochany z Brukseli może co jakiś czas wyrywać się do mnie kiedy ma wolne od koordynowania różnych projektów z UE.

Z drugiej strony prawnik z Warszawy jest tuż obok.
M. rozpieszcza mnie na miejscu F. mejlowo,telefonicznie a także przez najrozmaitszych kurierów.

Nic tak na mnie nie działa jak atencja ze strony mężczyzn.
Uwielbiam być zdobywana nawet jeżeli czasem to ja się muszę nagimnastykować by mężczyzna myślał,że to on właśnie mnie zdobył.

Pamiętajcie damy,że godność jest najważniejsza,jak ją stracicie mężczyzna nigdy nie spojrzy na was tak samo.
Można szaleć,chwytać wiele srok za ogon jednak nigdy nie można się mężczyźnie narzucać.

Z tą dobrą radą zostawiam was moje drogie Panie a sama udaję się spać by moja skóra wyglądała perfekcyjnie.

Bisous,

Arystokratka
 

 
Dostałam ostatnio kilka wiadomości od osób którym brakuje moich anegdotek i detali z życia Pani Arystokratki.

Tata rzucił małpeczkę T.
Jej miejsce zajęła słowiańska modeleczka(niestety nie mogę wam powiedzieć która bo by od razu na Pudelku było)!

Mama jest zaś na antydepresantach i rozpaczliwie próbuje cofnąć zegar kolejnymi zabiegami operacyjnymi i zakupami.
Nie potrafi oszczędzać i nie uczy się na własnych błędach to ja wyciągam z nich wnioski.Wielkim atutem kobiety jest w dzisiejszych czasach niezależność od męża;własna praca,własne zdanie.

Moja matka jest przykładem tego,że nigdy nie można spoczywać na laurach.
Wyrwała się ze wsi i poślubiła mojego ojca.I nagle krem NIVEA przestał być przez nią postrzegany jako artykuł luksusowy.Nie musiała pracować,jadała w najdroższych restauracjach.Liznęła trochę kultury lecz w środku została prostą kobietą która nie potrafiła kalkulować co jej się opłaca a co nie.Ojciec był jej Pigmalionem przeobraził ja w lwice salonową a gdy skończył napawać się swym dziełem rzucił ją,obdartą z tajemnicy w kąt jak zabawkę.

Zawsze z tatą trzymaliśmy sztamę.Pamiętam gdy kiedyś w podstawówce powiedział mi,że przypominam mu bardziej jego charakterem mimo iż swoją niebanalną urodę odziedziczyłam po matce.Chodziłam wtedy dumna jak paw.Ojciec zawsze był autorytetem,synonimem sukcesu.
Mamie też na mnie zależało ale była za słaba by okiełznać mój charakter.Zawsze koncentrowała się bardziej na detalach i drobiazgach niż na samym problemie.Jakby żyła we własnym świecie.

Freud pewnie nieźle by skomentował moją wypowiedź

Jedno jest pewne,ja nigdy nie poślubię kogoś takiego jak mój ojciec ani nie skończę jak moja matka.

Chyba dopadł mnie pracoholizm bo wszystkie projekty i szkice które przywiozłam ze sobą do Polski do zrobienia "w wolnej chwili" zostały już dopięte na ostatni guzik.

Lecę spać bo jutro czeka mnie wizyta u fryzjera,manicure&pedicure oraz zakupowy rajd bo wieczorem idę ze znajomymi do restauracji,trochę nie widzieliśmy się całą paczką więc chce zrobić na wszystkich jak najlepsze wrażenie.

Bisous.

Arystokratka
  • awatar tcms: Też jestem zdania, że kobieta powinna być niezależna, zarówno finansowo, jak i psychicznie. Przykład tejże słabości również mam w domu. Kiedy patrzę na moją mamę to wiem, że ja nigdy nie pozwolę sobie na takie zachowanie, poniżenie. Dobrze, że w tym przypadku nie musimy uczyć się na własnych pomyłkach, tylko sama ich obserwacja już od dzieciństwa, nie pozwoli nam tych błędów popełnić. Pozdrawiam
  • awatar Imani: *Blog o zwykłych pinger-owiczkach* *Znajdź w nich swą inspiracje! Lub nawet przyjaźń* http://iman.pinger.pl
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zagadka:
Po czym orientuję się codziennie,że jestem w Polsce a nie we Włoszech?

Odpowiedź:
We Włoszech nikt codziennie nie porusza tematu Smoleńska.

Oszaleć można.Przez to nawet zbliżająca rocznica nie wydaje się być czymś tak ważnym i doniosłym.

Jaruś i PIS 'dy planują manifestację na Krakowskim Przedmieściu.

Hanka G.W,Bronek i Donald ale nie Kaczor wraz z rodzinami będą czynić honory na powązkach.

ES EL D zaś mają wizję sadzenia drzewek. 1drzewko =1 ofiara(Aż na myśl przychodzi akcja wód żywiec zdrój 1 butelka=1 drzewko).

Miało być zjednoczenie wyszło jak zawsze.

Jaruś nie ma przyzwoitości.Robi najwięcej szumu.Kaczyńscy byli starzy,córkę odchowali,to przykre bo śmierć jest przykra ale przecież tam były 94 inne osoby,w tym mężowie zostawiający żonę i kilkuletnie dzieci.
Czyj dramat jest większy?To ocenić może tylko Bóg.
Ci ludzie mają chociaż trochę przyzwoitości i znoszą ten ból w godności a nie latają do każdego programu i pomstuja na inne partie.

Jakim trzeba być człowiekiem by zaraz po śmierci brata brać udział w kampanii wyborczej i rzucać jadem naokoło.Chęć kontynuacji braterskiej spuścizny?Nie,chore ambicje dążenia do władzy.Raz już taki był,Adolf Hitler się nazywał.

Najpierw Kaczuszka kwacze najgłośniej za pochowaniem brata na Wawelu wraz z małżonką(lubiłam kobietę) a potem rozstawia znicze po całym śródmieściu.Niech jedzie do Krakowa a nie prowokuje burdy ze swoją armią moherów.

A córka pary prezydenckiej?Pali znicze na balkonie.

CO ZA KOMEDIA!

Jak to słusznie ujął Pan Małysz.Powinno się być konsekwentnym w swych wyborach.

Tą oto puentą kończę dzisiejszy wywód.

Wasza Anty PIS(d)OWA
Arystokratka
 

 
Gdzie się podział dobry smak?
Gdzie się podziała klasa?
Gdzie się podziały czasy gdy mężczyzna był dżentelmenem a kobieta damą?

Gdzie się podziała empatia i bezinteresowność??

Ten świat schodzi na psy.
 

 
Poszperałam dzisiaj trochę na pingerze.Nowe blogi,rankingi i bla,bla,bla.

To co mnie oszołomiło to wysyp blogów "MODOWYCH".

Jakie to teraz na czasie interesować się modą.
Kilkaset dziewczyn robiących fotki wszystkiego co kupiły(nawet antyprespirantu,WTF??).
Każda z nich przekonana jest o wyjątkowości i niepowtarzalności swojego stylu,kreowaniu swojego wizerunku.
Dla mnie to jeden wielki bullshit!
Wszystkie te galerie handlowe przytłoczyły młode dziewczęta owładnięte manią bycia modną i dążące do stania się pewnego dnia celebrytkami.

Nijakie czytelniczki,bez pomysłu na siebie obserwują blogi szafiarskie a następnie lecą do sieciówek i drogerii nabyć te same,tak zachwalane przez "wyrocznie" produkty.

Autorki zaś podbudowują sobie ego.Poprzebieram się,umaluję,napstrykam foci a potem poczytam kilkadziesiąt komentarzy od moich naśladowców "gdzie to kupiłaś","za ile?","co ubrać na jaką okazję?" oraz "jesteś śliczna ale masz styl".

Za ten oryginalny styl odpowiadają H&M( u mniej zamożnych) oraz Zara( u bardziej) no i czasami jakieś inne marki.
Come on,czy nie możecie same sobie iść do H&M?Przed wyprawą na shopping musicie oglądać milion pojedyńczych zdjęć ubrań później zestawionychw prowincjonalne zestawiki??

Shame on you Ladies...To nie jest talent,to nie jest nic niesamowitego.Kolejna szmata kupiona w lumpeksie nie jest zbawienną nowiną dla świata.

Tam gdzieś poza internetem toczy się prawdziwe życie do którego wasze fashion wypociny nic nie wnoszą.

Bisous.

Arystokratka
  • awatar tmwf: oj wiem, już tak miałem :) teraz pozostaje czekać i mieć nadzieję że ktoś ciekawy się pokażę:)
  • awatar tmwf: minie trochę czasu i nie będzie problemu by wejść w coś nie wracając do przeszłości :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Pewnie znacie Lauren Conrad z mega ambitnego serialu "The Hills".
Miałam okazję poznać ją osobiście i muszę wam powiedzieć,że jest sympatyczną i świetną dziewczyną,do dziś mamy ze sobą kontakt,ślemy sobie sms z różnych okazji itp.

Pytaliście jakie książki bym wam poleciła dlatego zrobię małą prywatę i polecę na początek trylogię L.A candy tej właśnie celebrytki i mojej znajomej.
Mam do tej trylogii słabość,sama jestem bohaterką jednego wydarzenia opisanego w pierwszej części.

Jest to książka dobra do relaksu,prosta historyjka współczesnego kopciuszka spełniającego swój american dream.W powieści można znaleźć wiele dygresji na temat współczesnego hollywoodu i wyłapać nawiązania do gwiazd i gwiazdeczek szołbiznesu.

Wariant dla ludzi dbających o kulturę i umysł a nie blichtr i splendor to MISTRZ I MAŁGORZATA Michaiła Bułhakowa.
Absolutny klasyk i majstersztyk który nigdy nie straci na wartości.Fabuły nie będe streszczać gdyż jest tyle wątków i problematyka powieści jest tak złożona,że mogłabym mówić godzinami.

Całuski.

Arystokratka
  • awatar tmwf: myślę że dobrze mówisz, ja powinienem być na pierwszym miejscu :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Uśmiałam się czytając stare notki...kto by pomyślał,że tak późno przeżywałam okres młodzieńczego buntu...hahha!
U mnie wiele się pozmieniało,zakończyłam dwu letni związek z Marcellem,zamiast wynajmować kupiłam małe mieszkanie w Mediolanie(niedaleko Corso Buenos Aires),jestem dumną mamą dwóch żółwików wodnych coco i chanel,zaczęłam praktyki w dość dużej włoskiej firmie budowlanej i architektonicznej,zrobiłam remont w apartamencie w Warszawie,zaczęłam bawić się facetami i bardzo dobrze się z tym czuje )
Obecnie spotykam się z obiecującym,młodym,polskim architektem.Jest to dosyć trudne bo ja pracuję w Mediolanie,on w Warszawie,chciałabym być z nim w każdy weekend bo lot trwa niecałe dwie godziny,jednak często mam mnóstwo spraw NA WCZORAJ i muszę pracować także w weekendy by piąć się w hierarchii i trzymać progres.
Te dwa weekendy w miesiącu jednak jesteśmy razem,chodzimy na bankiety,spotykamy się ze znajomymi,spędzamy dzień w łóżku lub na spacerze.
Jednak ta piep***na odległość mnie dobija,za każdym razem gdy odwozi mnie na lotnisko lub odbiera czuje się jak w jednej z tych komedii romantycznych.

Dziękuje za wiadomości,które mi wysłaliście przez te 2 lata mojej nieobecności,nawet za te w których wyzywaliście mnie od nadętych,bogatych,dzi**k i ku**w.
Takie słowa tylko mnie wzmacniają!!

A teraz odpowiedzi na wasze pytania:

1)Mój drugi blog http://gladka-arystokratka.blog.onet.pl/ niestety nie będzie już kontynuowany,bo za nic w świecie nie mogę się zalogować na tamto konto(ktoś złośliwy zmienił hasło???),dlatego to tutaj się odzywam po 2 latach nieobecności.

2)Studiowanie we Włoszech było dla mnie świetnym doświadczeniem,przez te kilka lat nauczyłam się biegle mówić po włosku,poznałam wielu wyjątkowych ludzi i przyjaciół,stałam się bardziej otwarta.
W związku z waszymi pytaniami najpierw aplikowałam na uczelnię w Anglii,potem przeniosłam się na uczelnię do Włoch i tam już pozostałam.I nie żalcie się,że mam bogatego tatusia itp,bo studiowanie za granicą jest w zasięgu waszej ręki jak się postaracie,
Też możecie studiować za granicą dzięki programowi Erasmus http://www.erasmus.org.pl/ Dlatego mobilizujcie się do nauki!

3)Nigdy!!!NIE WSTAWIĘ MOICH ZDJĘĆ NA BLOGA.Dostałam od was wiele prośb by to zrobić lub chociaż wysłać wam moją fotkę na mejla.Chce być anonimowa,uważam że powinno się uważać z upublicznianiem swojego wizerunku.Kto powinien mnie znać ten już dawno mnie zna.Do tego nie chce by mój blog przypominał blog "nawiedzonej szafiarki"

4)Nie jestem snobem.Kupuje markowe ubrania bo mnie na nie stać i są dobre jakościowo.Czasem kupię coś w zarze ale rzadko i raczej ciuchy w wersji exclusive,gdyż unikam tego czego nienawidzę (czytaj=BEZGUSTNYCH LASEK UBIERAJĄCYCH SIĘ W SAMYCH SIECIÓWKACH KTÓRE NIE MAJĄ WŁASNEGO STYLU).

5)Blog nie jest prowakacją i nie zamierzam wam z uporem maniaka tego powtarzać,nie chcesz to nie czytaj!

6)Tak,teraz notki będą pojawiać się częściej,nie bójcie się..

7)Dziękuję za bransoletkę z literką A od fanki bloga,posłaniec mi ją doręczył jest boska.

8)Jeżeli chcecie to mogę raz na jakiś czas pisać o ulubionych książkach,muzyce,filmach,projektantach.

9)Konkursów nie przewiduje bo to nie jest SłItAsKoWy BlOgUś z ToP TeN BlOgUsIóW.

Całuski moi mili.

Arystokratka
 

 
Uff!Mała break.T.cieszy swoją twarz oglądając jakiś odmóżdżający program na Mtv czy coś.Przyznam,że Ann Faris w "House Bunny"to Einstein przy T.
Czemu mojego ojca kryzys wieku średniego złapał tak późno??Zadziwiające jest to,że jeszcze się nią nie znudził.Czy przyczyną może być jej wielgachny tyłek rodem z "Disco Inferno"50 Centa?
Niestety tak jest w życiu,mężczyzna zawsze wybierze Marylin nie Audrey.

Wścieka mnie to,że przyleciałam na święta do Polki by spędzić czas z przyjaciółmi,pogadać po Polsku,spędzić czas w ulubionych miejscach a wszędzie muszę ze sobą ciągać czarną gwiazdę porno,która od nas odstaje.

 

 
Święta nie zachwyciły w tym roku.

Prezenty oklepane i za bardzo trędowe.

Atmosfera była strasznie ciężka ponieważ przy wigilijnej wieczerzy zebrała się CAŁA!!!! moja rodzina..Matka z instruktorem fitnessu + ojciec z 22letnią kochanką..Może by wypadło to w miarę naturalnie gdyby nie jeden fakt....Trina jest murzynką.I to taką typową z amerykańskich filmów,rzucająca mięsem i slangiem.Mogłam się domyśleć jak ojciec mi o niej mówił,jaka biała dziewczyna nazywała by się Trina?Nie to żebym ja lub ktokolwiek z mojej rodziny byli rasistami,ale ta dziewczyna załamała wszystkich swoją prostotą i brakiem znajomości kultury Europy(razem z kulturą osobistą o zgrozo!).Babka po szklance swojej ukochanej Brandy wygarneła ojcu,że chce mieszać nasze szlachetne słowiańskie geny z tą kalifornijską małpą.Matka za to chwaliła się wszystkim swoim utrzymankiem,który przypadł wszystkim ciotkom do gustu(pewnie wyobrażały go sobie w akcji)..

Najgorsze jest to,że wszyscy po kolacji rozjechali się do domów,hoteli a mnie ojciec wcisnął Trinę bo musi pilnie wyjechać w sprawach służbowych a jego "sweet booty" będzie samotna w hotelu.A do tego chce bym oprowadziła jego małpkę po Warszawie.

Mam teraz dylemat czy dać jej w kość czy dla dobra stosunków z ojcem traktować ją serdecznie jak każdego,normalnego gościa?
Muszę kończyć bo mała prostaczka nie umie się posłużyć telewizją HD i żali mi się że chciałaby Tivo.

Jak zobaczycie jutro czarną dziewczynę ubraną jak striptizerkę z getta i idąca obok niej grupke ludzi wśród których jest wysoka drobna dziewczyna z długimi włosami w płaszczu burbery i ray-ban'ach to niestety my ;/
 

 
Pogodna jest tragiczna...
Aż nie chce się wychodzić..Mam dzisiaj dzień słodkiego leniuchowania.Cały dzień chodze w piżamie(nawet jak miałam iść na chwile do kiosku to zarzuciłam na nią płazcz i włożyłam Emu).

Jestem po dwóch długaśnych kąpielach z duuużą ilością piany,kilku maseczkach,manikurze i 2h na rowerku.
czuję się bosko!!!!Cały dzień w moim apartamencie lecą xmasowe hity,ubrałam choinkę i zapakowałam wszystkie prezenty.Kocham święta i kocham prezenty.Po wigilii moja szafa napewno się ucieszy.Zawsze dostaje mnóstwo ciuchów i dodatków.Czasem sporadycznie zdarzają się jakieś czekoladki albo kosmetyki.Cała rodzinka i wszyscy znajomi wiedzą,że kupując mi jakieś klasyczne ubranko zawsze trafią w mój gust.
Te święta cieszą mnie szczególnie(nie tylko z powodu tego,że bedą okazją bym mogła założyć moje nowe boskie 12cm szpilki z wężowej skórki)ponieważ spędze je z całą moją rodziną której mi tak brakuje gdy jestem we Włoszech.Nawet ich wady czy abstrakcyjne zachowania będą mnie cieszyć...

Święta to czas pełen magii który trzeba spędzić z rodziną i cieszyć się jej bliskością...

Życze wam zatem świat spędzonych razem z najbliższymi oraz wszystkiego co najbardziej luksowe i najdroższe!!!

Arystokratka
 

 
Tak się skoncentrowałam na T&E,że nie napisałam wam co u mnie..Wróciłam na przerwę świąteczną do Polski.Strasznie się stęskniłam za moim domem.Warszawa nadal jet taka wspaniała.

Nie dodawałam notek bo na nowym laptopie nie miałam zapamiętanego hasła a stary został w mieszkaniu.

Życie studenckie to bajka ale z drugiej strony ciężka praca.
Studiuję sobie we Włoszech.Zakochałam się na nowo w tym kraju.Ta ludzka życzliwość i Ci przystojniacy!!!Dodatkowo na mojej uczelni jest wiele osób z zagranicy.
Wynajmuję mieszkanie z Francuzką z mojego roku i Rosjanką,która tam próbuje sił jako modelka(na razie nie widać efektów).Obie lubią poimprezować tak jak ja,więc nie ma zgrzytów,że któraś za poźno wraca i budzi inne.
Poznałam też wspaniałego faceta-Marcello z Sycylii.Typowy Italiano,tylko wyższy(uff!moge przy nim nosić szpilki).
Jest taki zabawny i ma rozbrajający uśmiech.Gdy się uśmiecha wygląda jak mały chłopczyk.Ale i tak najbardziej uwielbiam jego uśmiech gdy jest podniecony.Wtedy wygląda jak mały chłopczyk który zrobił coś baaardzo niedobrego i zrobi to jeszcze raz.Ostatnio byliśmy razem na Twilight.Nie mogłam skupić się na filmie gdy on cały czas mnie dotykał.Dlatego potem poszłam drugi raz z Maurice i się popłakałam w kinie.Czuję,że na studiach robię się mniej sukowata.Dawno nie połakałam się na żadnym filmie a tu proszę,kilka miesięcy pobytu we Włoszech i płacze na filmie z Wampiram..

Lece się szykować na imprezę.Centrum szykuj się na mnie...
 

 
Hmmm...
Tyle rzeczy się wydarzyło..nie wiem od czego zacząć..Najbardziej dotkliwym zjawiskiem ostatnich miesięcy był wielki kryzys..Okropnie było patrzeć jak znajomi tracą dużą część majątku a czasem nawet wszystko,tacie też nie udało się wywinąć.Poniósł duże straty gdyż większość swoich biznesów ma w Stanach nie w Europie.
Opowiem wam historię o Tracy i Edwardzie.Było to miłe angielsko-amerykańskie małżeństwo mieszkające w apartamencie w Nowym Jorku.Edward był zatwardziałym biznesmenem i rekinem finansjery.Tracy skupiona była na pilnowaniu domowego ogniska(zatrudnianiu nowych szoferów,gospodyń,niań oraz wydawaniem wielkich sum w butikach).Planowali mieć dwójke dzieci ale dopiero w momencie gdy zdobędą pewną pozycję wśród elity NJ.Nigdy nie myśleli przyszłościowo.Zamiast lokować pieniądze w nieruchomości Tracy lokowała je w nowe szpilki od Laboutina czy kreacje od Valentino.Kryzys dosłownie zmiażdzył interes Edwarda i nadzieję Tracy o byciu jedną z "Blondynek z Bergdorfa".Skromne oszczędności poszły na spłaty długów,biznes zamknięty,apartament zrobił się za drogi.Tracy zaproponowała by wrócili do Londyny ale Edward stwierdził,że to zły pomysł.W Londynie byłby przeciętnym biznesmenem,a zawsze lubił błyszczeć...I tak oto Tracy i Edward od 16 dni mieszkają w Warszawie.Edward wkręcił się do niedawnootwartej filii amerykańskiej firmy a Tracy uczy się polskiego i przymierza się by znaleźć jakąś ciekawą pracę w stolicy.Widać,że cierpi,nie takiego życia się spodziewała po tych 5 latach małżeństwa z Edwardem.Ale nigdy mu tego nie powie,bo dla niej mąż i jego komfort to świętość.On z kolei w tajemnicy przed nią szykuje małą willę pod Warszawą...Patrząc na nich wierze w miłość..

Witam z powrotem

Wasza Arystokratka
 

 
Jestem w szoku,nie było mnie 135 dni,wróciłam z zakupowego touru po Europie,chodzę z ciekawości po blogach i co widze???

Trafiam na coś takiego:http://www.chmielna-gossip.blogspot.com/

i zaczynam się siebie pytać co się ze mną działo i kim są te bachorki??Przeszłam się wczoraj chmielną i nigdzie prawie nie widać znajomych..Wszyscy rozjechali się po Polsce albo studiują za granicą a w warszawskich kawiarniach chyba codziennie organizowane są kinder party sponsorowane przez kinder niespodzianke;//I naszła mnie refleksja jaka ja byłam jak miałam 16 lat???
Napewno szczęśliwa.Dużo podróżowałam(jak zwykle),uczyłam się i brałam udział we wszelakich konkursach,powoli kończyłam swoją przygode z baletem.Nie traciłam wolnego czasu siedząc na chmielnej,pijąc kawe i paląc jednego papierosa za drugim.Najlepsze imprezy były domówkami w apartamentowcach lub willach.Polskimi klubami gardziłam,nie dorastały do pięt pozostałym europejskim(do dziś zresztą nimi gardze,wyjątkiem jest Opera).Nie bawiłam się w intrygi,nie puszczałam,nie dawałam powodów do plotek a i tak było zawsze o mnie głośno.Ale nie z powodu tego co robiłam po pijaku albo z ilu chłopaków zaliczyłam.
Ja zawsze wzbudzałam zainteresowanie swoją osobą,wartościami,manierami i pozycją mojej rodziny.
A teraz?Nie musisz być kimś.Możesz być nikim,póki robisz wokół siebie dużo szumu i o Tobie gadają,jesteś CHMIELNA STAR*
 

 
Witajcie drodzy maturzyści oraz warszawscy imprezowicze.
Maturalna gorączka wciąż trwa i spędza większości z nas sen z powiek ale....
...jest sposób by nawet podczas matur wyglądać jak ikona mody i oaza spokoju.Weekend między maturami ustnymi a pisemnymi w spa,codzienne wizyty u kosmetyczki,masaże relaksacyjne i przygotowania do matur pod okiem profesjonalistów-wykładowców i profesorów,zaprzyjaźnionych z naszymi rodzicami,obserwującymi nasze poczynania od przedszkola aż po TEN WIELKI egzamin dojrzałości.
By nie dać sie stresowi co drugi dzień trzeba robić sobie przerwę na drinki w towarzystwie przyjaciółek lub wypadu do klubu by wytańczyć emocje.Dla niektórych rozluźnieniem może być picie..do lustra.
Na razie nie będe się chwalić maturami,nie chce zapeszać,poczekam do wyników.
Co robię poza nauką,zakupami i zabiegami pielęgnacyjnymi????
Zastanawiam się co robić dalej.Czy iść na studia czy może rok poszaleć po Europie(i nie chodzi tu o prace na zmywaku w Anglii czy praca w River Island w Irlandii)??

Najbardziej wkurzająca mnie osoba w tym miesiacu??Bezsprzecznie "Tommy"Jacyków.Czy media muszą lansować takich wielkich wizjonerów z prowincji??Cytować jego wypowiedzi przy każdej okazji,naśmiewać się z niego i nakręcać jego"karierę"?Każdy z moich znajomych gejów uważa go za czarną owcę,twierdzą,że przynosi im wstyd...Żaden z nich by go nawet kijem nie dotknął...Tommy jak masz sie czymś zająć to zostań stylistą w "Klanie",Rysiowi przyda się zmiana image

Dziwie się wszystkim osobom mającym aspiracje zostać "gwiazdą" w Polsce,sprzedaje się swoją prywatność,chałturzy a do tego zarabia marne grosze...

Dlatego najlepiej być bogatym i trzymać sie z dala od tego merde którym jest nasz "szołbiz"

Buziaczki,
Arystokratka
 

 
Robiąc mini-przerwkę w nauce wybrałam się dziś na shopping tu i tam.
Zahaczyłam o moje "ulubione"Złote Tarasy.A to co tam zobaczyłam-masakra...
By dobrze się ubrać nie trzeba czasem dużo pieniędzy(przynajmniej tak słyszałam).Ale chociażby większość lansującej się po centrach handlowych ludzi miało miliony to i tak ubierali by się bezgustnie.Wszędzie widzerzerysowane panny "solar-barbie",dzieci rocka,emo i skejtopankówy,albo kościste dziewczyny w rurkach i ciuchach z zary i h&m...LUDZIE TROCHĘ STYLU I KRATYWNOŚCI...Nie dziwie się,że Warszawa została okrzyknięta drugą najnudniejszą europejską stolicą po Brukseli ;/

Ja tam uwielbiam torebki...I kto mnie zna wie,że kocham Louis Vuittona.Oczywiście nie mówie o monogramch multicolor from KDT... Oto mój najnowszy nabytek:
 

 
Nadchodzi czas wielkich zmian,studia,usamodzielnienie,mieszkanie z dala od znajomych.Z jednej strony zawsze kochałam Londyn,robiłam tam najlepsze zakupy(no nie licząc NY)ale gdy tam zamieszkam boję się,że wszystko straci swój urok i splendor.

A może zrobie sobie przerwe?I zacznę studiować w przyszłym roku?

Ja+Pan Student=klapa Okazał się totalnym gnojkiem,wiecznie gadającym o sobie i pieniądzach(chyba wirtualnych).A przecież dżentelmeni nie gadają o pieniądzach tylko je na nas wydają.Do tego przyszedł na randke ubrany w "cwelki"tłum.buty a'la eleganckie z imitacji wężowej skóry,najczęściej spotykane na dresiarzach zestawiających je z jasnymi jeansami z big stara[FUJ!]i podróbkami polówek i sweterków la coste...)

Moja rodzina wciąż w rozsypce.Miejsce Stephanie zajęła Trina 22 letnia mieszkanka Californii...Mój ojciec stacza się coraz niżej ;/